Daj mi sekundę Muszę wyjaśnić swoją historie Moi przyjaciele są w łazience, wznoszą się wyżej niż Empire State Building Moja ukochana czeka mnie przy barze Na moim miejscu leży para okularów Pytają o bliznę Wiem, że zostawiłem ci ją miesiące temu Wiem, że próbujesz zapomnieć Ale pomiędzy drinkami i delikatnymi rzeczami Dziury w moich przeprosinach Staram się to cofnąć Więc gdy z zamknięciem baru Będziesz bliska upadku, Zaprowadzę cię do domu
Dzisiaj Jesteśmy młodzi Więc podpalmy świat Możemy płonąć jaśniej niż słońce
Wiem, że nie jestem Wszystkim, co masz Chyba ja, tak myślałem, Że moglibyśmy znaleźć nowe sposoby, by się rozpaść Ale nasi przyjaciele wracają Wznieśmy toast Bo znalazłem kogoś, kto zaprowadzi mnie do domu
Dzisiaj Jesteśmy młodzi Więc podpalmy świat Możemy płonąć jaśniej niż słońce
Zaprowadź mnie dziś do domu (Nananananana) Po prostu zaprowadź mnie dziś do domu (Nananananana) Zaprowadź mnie dziś do domu (Nananananana) Po prostu zaprowadź mnie dziś do domu (Nananananana)
Księżyc jest po mojej stronie Nie mam powodu, by uciekać Więc niech ktoś zaprowadzi mnie do domu Anioły nigdy się nie pojawiły Ale słyszę śpiew chóru Więc niech ktoś zaprowadzi mnie do domu
Dzisiaj Jesteśmy młodzi Więc podpalmy świat Możemy płonąć jaśniej niż słońce
Więc gdy z zamknięciem baru Będziesz bliska upadku, Zaprowadzę cię do domu
W pewnym sensie jestem istotą niedojrzałą emocjonalnie.
Albowiem przejawiam zachowania charakteryzujące dzieci/młodzież.
Brak mi pewnej powagi dorosłych.
Ale..nie nie..
Stop..
Oczywiście, że ja to w sobie potrafię pogodzić.
Mądrość starszyzny ze świeżością myślenia nastolatka..
Tak samo jak pierwiaski żeńskie i męskie..z przewagą kobiecości i szczyptą emancypacji..
Jakie to niezrozumiałe dla "garsoniery" (osobniki wbite już do śmierci w garsonki i garnitury - powagą zalatujące, na amen)..no, że tak nie można: być ciągle niedojrzałym w swoich zachowaniach i poglądach..
Ale ja jestem odpowiedzialna za swoje życie.
Kocham rodziców, brata, swoje dziecko..i kilku innych ludzi..
I tylko "uciekam" w świat marzeń, bajek, dzieciństwa..młodzieńczości..tego jeszcze niezakłamanego obrazu świata..to nie jest szkodliwe i karalne.
Robię to perfekcyjnie..nie narażając siebie oraz innych na śmieszność.
Czasem tylko mi zazdroszczą - kontrolowanego pomieszania zmysłów.
Nazywając - Mądrą.
Inaczej.
*
Czy ja rzeczywiście dorosłam do "tych" urodzin..
A czy można dorosnąć do śmierci?
*
Ja też mam u siebie wróżkę W nieszczelnych rynnach Znalazłam ją na dachu W iskrzącym trenie Był poranek, unosił się zapach kawy Wszystko było pokryte szronem Schowała się pod książką A księżyc kończył noc upojony Ja też mam u siebie wróżkę A jej tren iskrzy Musi dobrze wiedzieć że nie może, nigdy już nie będzie mogła latać Inne przed nią próbowały Przed tobą była tu inna Znalazłam ją zwiniętą na swych skrzydłach Myślałam że jej zimno Ja też mam u siebie wróżkę Spogląda w dal z moich półek Ogląda telewizję, myśląc że na zewnątrz jest wojna, Czyta różne gazety Nie wychodzi z domu Siedzi przy oknie licząc godziny Siedzi przy oknie licząc godziny Ja też mam u siebie wróżkę Kiedy je obiad Jej skrzydła furkoczą Dobrze wiem, że nie można jej naprawić Ale wolę ją objąć lub trzymać między swymi palcami Ja też mam u siebie wróżkę Która chciałaby odlecieć ale nie może…